Links

  Literature   Gallery   Technicalia   History   Forum             Home Page

Budowa
Kuszy
  Machiny
Miotajace
  Cranequin   Goat's
foot
  Zamek
do XVw
  Antaba   Typy
Kusz
  Dekoracje
Trawione
  Machiny
Antyczne

cytat z: "POLSKA BROŃ - łuk i kusza" Jerzy Werner - Ossolineum 1974

MACHINY MIOTAJĄCE


Kusze murowe i wałowe
Historia przekazuje nam niewiele wiadomości o użyciu przez niektóre zorganizowane wojska w odległych od nas czasach machin wojennych. Już ok. IX w.p.n.e. znano machiny oblężnicze, a ok. IV w. p.n.e. pojawiły się machiny miotające pociski.

W Syrii ponoć po raz pierwszy zastosowano machinę wyrzucającą kule kamienne lub ciężkie strzały za pomocą sztywnych ramion o końcach tkwiących w sprężystych powrozach splecionych z włosia. Sztywne ramiona te połączone cięciwą napinane były za pomocą sznura nawijanego na walec przy uży-ciu korby. Pewien rodzaj tych wyrzutni miotał dwufuntowymi pociskami na odległość ok. 200 m. a strzałą o długości ok. 90 cm na370 m. Historia notuje, że podczas oblężenia Kartaginy przez Scypiona Afrykańskiego kobiety kartagińskie ofiarowywały na wyrób powrozów do katapult swoje warkocze. Wyrzutnie te różnej wielkości, zwane też torsyjne (skrętne), z czasem udoskonalone, pozostały w użyciu nawet po wynalezieniu armat. Stanowiły one także uzbrojenie starożytnych okrętów bojowych (F. Feldhaus).
Krzyżowcy podczas wypraw wojennych do Ziemi Świętej posługiwali się machinami oblężniczymi i katapultami. W książkach i kronikach starożytnych i średniowiecznych konstruktorów znajdujemy opisy i rysunki wszelkiego rodzaju maszyn i narzędzi pracy. Występują tam również opisy machin wojennych i ich różnych odmian oraz udoskonalenia broni miotającej. Znane są także rysunki i projekty rysunkowe potężnych kusz słynnego malarza Odrodzenia — Leonarda da Vinci (ryć. 70).
W średniowieczu obok kusz bojowych i myśliwskich były też ciężkie kusze oblężnicze, nazywane kuszami murowymi i wałowymi, napinane za pomocą kołowrotu, miotające przy użyciu potężnego łuku nie tylko dużych rozmiarów bełty, belki, ale też ciężkie pociski kamienne, kule żelazne i inne. Możemy je oglądać na dawnych ruskich miniaturach z XVI w. ilustrujących na przykład oblężenie Carogrodu, ostrzeliwanego miotaczami ognia, oblężenie Włodzimierza 1237 r., Kozielska w 1239 r., Orleca 1398 r. Na oblężone grody wyrzucano jako pociski ciężkie głazy wielkości głowy kapusty po jednym, dwa lub trzy naraz. Aby wzmocnić ich siłę działania, miotano niemal równocześnie z kilku zgrupowanych blisko siebie kusz oblężniczych. Ustawiano je w dogodnym osłoniętym miejscu pochyło, łożem do góry, na wzniesieniu lub usypanym wale, tak aby wyrzucane pociski, zataczając linię paraboliczną, padały niszcząc oznaczone miejsce nieprzyjaciela (A. N. Kirpicznikow).

O zastosowaniu ciężkich kusz przez wojska polskie i niemieckie zapanowania Bolesława Chrobrego wspomina po raz pierwszy biskup niemiecki, kronikarz Thietmar, opisując oblężenie śląskiego grodu Niemcza przez cesarza Henryka II w 1017 r. Oblegający użyli wtedy machin miotających, arkbalist, przypominających olbrzymie kusze. W takiej machinie umocowywano łuk w łożu, dodawano koła umożliwiające przewożenie broni na inne miejsce. Cięciwę napinano kołowrotem przy zastosowaniu haka. Za pomocą tego urządzenia miotano kamienie lub duże strzały (bełty). Podobnymi machinami walczyli i Polacy obrzucając Niemców z wałów pociskami. Mógł to być podobny, ale lżejszy rodzaj kusz tzw. wałowych.
Stosowano tu jeszcze inne machiny miotające, tzw. frondibole—rodzaj mechanicznej procy działającej na zasadzie przeciwwagi, wyrzucającej kamienie i ogniste kule. Cesarz Henryk II, stojąc 3 tygodnie pod murami grodu, kazał wybudować machiny, ale przy szturmie spalił je ogień rzucany z murów. Pisze o tym z ubolewaniem świadek bitwy, kronikarz cesarski, Thietmar. Po klęsce cesarza Niemiec pokój zawarty w Budziszynie w 1018 r. przyznał wówczas Polsce Łużyce i Milsko.

Posłuchajmy, co mówi kronikarz Gali Anonim o oblężeniu Głogowa w r. 1109 przez cesarza niemieckiego Henryka V. Krzywousty nakazał załodze bronić grodu. Cesarz sypał dokoła grodu wał, z którego łatwiej było miotać pociski z potężnych kusz na obrońców, ustawiał machiny oblężnicze — tarany, szopy, wieże — ułatwiające wojskom szturmującym podchodzenie pod mury. „Niemcy nacierają na gród, Polacy się bronią, zewsząd machiny wyrzucają głazy, kusze szczękają, pociski i strzały latają w powietrzu, dziurawią tarcze, przebijają kolczugi, miażdżą hełmy; trupy padają, ranni ustępują, a na ich miejsce wstępują zdrowi. Niemcy nakręcali kusze, Polacy — machiny oprócz kusz; Niemcy [wypuszczali] strzały, Polacy — pociski oprócz strzał; Niemcy obracali proce z kamieniami, Polacy kamienie młyńskie z zaostrzonymi drągami. [Gdy] Niemcy, osłonięci przykryciem z belek, usiłowali podej ść pod mur, Polacy sprawiali im łaźnię płonącymi głowniami i wrzącą wodą. Niemcy podprowadzali pod wieże żelazne tarany, Polacy zaś staczali na nich z góry koła, nabijane żelazem; Niemcy po wzniesionych drabinach pięli się w górę, a Polacy nabijali ich na haki żelazne i podnosili w powietrze". [Kronika polska, str.147-148).
Z opisu wynika, jak dobrze głogowianie byli przygotowani do obrony i wyposażeni w machiny miotające. Cesarz odstąpił od oblężenia, nie mogąc zdobyć grodu i skierował swe wojska do Wrocławia, lecz nękany po drodze przez oddziały Krzywoustego zrezygnował z dalszej walki.

Doskonale uzbrojoną i przygotowaną armią pod względem technicznym były wojska Czyngis Chana, który wyruszył z granic Mongolii w r. 1194 na podbój Azji. Posiadał bowiem 3000 machin do miotania ciężkich strzał zapalających, 300 katapult i 700 specjalnych kusz wyrzucających kłody drewna i płonącą naftę. Budowali je w czasie marszu specjalni rzemieślnicy. W drugim najeździe Tatarów na Polskęw 1259-1260 r. przez trzy dni był oblegany Sandomierz i jego gród ostrzeliwany z łuków, kusz oraz obrzucany głazami z machin miotających. Najeźdźcy wdarli się do miasta po przystawionych drabinach do muru, a jego załogę wymordowali (T. Nowak, J. Wimmer).Kronika Wołyńska (rękopis hipacki) podaje opisy walk i oblężeń na te-renach ówczesnej Polski.

Warto przytoczyć urywek z r. 1289/1290.Henryk Wrocławki opuszczając Kraków zostawił na zamku załogę dobrze uzbrojoną „w maszyny (proki) i samostrzały kołowrotne małe i wielkie..." Zamek oblegał Konrad Mazowiecki wspomagany przez Lwa Włodzimierskiego księcia ruskiego. Wawel podobnie jak i Tyniec położony pod Krakowem zdołał się obronić, a oblegający, wystraszeni fałszywą wieścią o nadchodzącej odsieczy, odstąpili od Krakowa,(A. Briickner, Dzieje kultury polskiej, s. 362). Jeszcze można by wiele przykładów wymienić o używaniu machin oblężniczych i miotających.

Ograniczę się do tych kilku wyciągniętych z naszej średniowiecznej historii. Z opisów toczących się walk wynika, że obok łuków, kusz ręcznych i innej broni były używane również potężne kusze, jak balisty, arkbalisty (murowe), kusze wałowe, które nas najbardziej interesują, gdyż działają na zasadzie pracy łuku (R. Bochenek).Balista (rzym. balista, grec. palinton) jest to wielki łuk umocniony w łożu, napinany kołowrotem. Duże balisty miotały pociskami kamiennymi o ciężarze 30-100 kg, strzałami i okutymi belkami dochodzącymi do 3 metrów długości. Balista mogła miotać pociskiem o wadze 32 kg na odległość ok. 300 kroków, a strzałą 0,5 kg nawet ponad 1000 kroków. Znana była już w starożytności. Arkebalista, rodzaj dużych rozmiarów kuszy na kołach, miotająca kamienie w kształcie kuli, żelazne kule, duże bełty zaopatrzone w żelazne groty. Napinanie kuszy odbywało się kołowrotem. W łożu umieszczone było prowadło popychające pocisk. Donośność maksymalna miotanych bełtów i kamieni przy użyciu dużych arkbalist wynosiła do 900 m. Z odległości 200 m bełtem o ciężarze ok. 0,5 kg przebijano belkę. Arkbalista rozpowszechniona była w średniowieczu. Kusza wałowa o budowie właściwie podobnej do arkbalisty, jednak lżejsza od niej, mogła być na kołach lub bez kół. Umieszczano ją na mocnej podstawie z możliwością obracania na boki oraz w górę i w dół. Do napinania łuku służył tu także kołowrót.


Postępem w polskiej sztuce wojennej było w ciągu XVI w coraz szersze stosowanie broni palnej ręcznej jak i ciężkiej. Kusze i częściowo łuki zastąpiły hakownice i rusznice z zamkiem lontowym, potem i kołowym.
Machiny oblężnicze i machiny miotające wyparła rozwijająca się artyleria. O użyciu działa u nas istnieje wzmianka w r. 1383 w kronice Janka z Czarnkowa. Jednak dopiero w połowie XV wieku działa zostały rozpowszechnione w naszych wojskach, stosowane w polu, do obrony murów a także do bombardowania grodów i miast. W związku z rozwojem artylerii musiała się też zmienić i architektura fortyfikacji.

 

 

Back to main page