Links

  Literature   Gallery   Technicalia   History   Forum             Home Page

Genealogia
Kuszy
  Kluczowe
Fakty
 

ZOFIA STEFAŃSKA
GENEALOGIA KUSZY

 

Skomplikowana konstrukcja kuszy świadczy o tym, że broń ta powstała w wyniku wnikliwej kalkulacji rozumowej, opartej na dorobku ówczesnych doświadczeń technicznych. Stanowi etap wyższy niż broń tzw. pierwotna, przystosowana do walki na zasadzie praktyki i dostępnego materiału lub surowca, takiego jak drewno, kamień, brąz lub żelazo.
Pierwsze wiadomości o kuszy pochodzą z początku IV wieku p.n.e. Przełom IV i III wieku p.n.e. był okresem rozkwitu kultury hellenistycznej, w którym dokonano wielu poważnych odkryć naukowych w zakresie matematyki i techniki, związanych również z techniką wojenną. Rozwinął się handel na skalę kontynentów. Zastosowanie kuszy stwierdzić można w niewielkiej odległości czasowej w miejscach nawet bardzo od siebie odległych.
Kusza jest bronią pociskową, neurobalistyczną, ręczną, o najmniejszym kalibrze, zbliżoną do machin oblężniczych starożytności. Jak dotychczas wiadomo, najwcześniej przygotowano i użyto machin oblężniczych w czasie oblężenia wyspy Rodos w 305 roku p.n.e. Twórcą ich był Demetrios, syn Antygonosa, zwany Poliorketesem (Zdobywcą, a właściwie Oblegaczem Miast)1. Czy już wtedy kusza ręczna była skonstruowana i używana, trudno orzec. W każdym razie jej najpierwsza grecka nazwa gastrafeta świadczy o tym, w jakim środowisku powstała.

Filon z Bizancjum, wynalazca i mechanik, napisał około 230 roku p.n.e. dzieło Mechanikę syntaxis (znane obecnie tylko z wyjątków), stanowiące obraz ówczesnej techniki greckiej, w którym znajdował się opis greckiej gastrafety 2. Inny grecki mechanik, matematyk i wynalazca, Heron z Aleksandrii (w Troadzie?) około I wieku p.n e. pozostawił dzieła (m.in. Mechaniką), zawierające opis jego własnych wynalazków, jak również osiągnięć całej ówczesnej wiedzy technicznej, w tym z zakresu sztuki wojennej oraz machin miotających pociski, a więc i gastrafety3.

 


Na przełomie II i I wieku p.n.e. daje się stwierdzić istnienie i używanie kuszy w piechocie armii chińskiej. W tym czasie, za cesarza Wu-ti (140—87 p.n.e.) siódmego z dynastii Han, została przeprowadzana reforma wojskowa, która dzięki wprowadzonym zmianom (głównie konnicy) pozwoliła zwyciężyć ostatecznie wiecznie niepokojących cesarstwo Hunów.
Pojawienie się tego samego wynalazku w stosunkowo krótkim czasie na dwóch krańcach ówczesnego świata, oddzielonych od siebie morzami, łańcuchami wysokich gór i pustyniami, daje się łatwo wytłumaczyć istnieniem prastarego „jedwabnego szlaku" z Chin do Azji Mniejszej. Aleksander Wielki w swych podbojach dotarł przed 323 rokiem p.n.e. do Sogdiany (dzisiejszej Samairkandy) leżącej w górnych dorzeczach Jaksairtesu (Syr-darii) i Oksusu (Amu-darii), która była głównym punktem handlowym Wschodu z Zachodem.
W ciągu półtora stulecia walk (II wiek p.n.e. i druga połowa I wieku p.n.e.) prowadzonych w Azji Mniejszej Rzym zapanował całkowicie nad dziedzictwem Aleksandra Wielkiego i diadochów. W czasie tych walk, może zresztą już i na Sycylii (212 p.n.e.), wojska rzymskie musiały się zapoznać z bronią techniczną Greków, między innymi z machinami oblężniczymi i kuszą. Legiony rzymskie wprowadziły je na tereny zdobywane dla Imperium Romanum: w Galii Narbońskiej od roku 121 p.n.e., w pozostałej zaś Galii podczas wojen Juliusza Cezara w latach 51—50 p.n.e. W Dacji król Decebal zawarł w roku 89 n.e. pokój z Rzymem, aby móc zreorganizować swoją armię, wyposażyć ją w lepszą broń (m.in. :w kuszę - przyp. red.), machiny wojenne oraz oswoić z rzymską taktyką. Król Daków chętnie przyjmował dezerterów i dobrze płacił inżynierom i rzymskim specjalistom wojskowym. Zresztą w roku 102 n.e., jak pisze Kassjusz Dion, musiał oddać cesarzowi Trajanowi zarówno posiadaną broń jak i specjalistów 4. Pozostała jednak w Dacji znajomość nowej techniki wojennej.
Ammianus Marcellinus, wódz i historyk rzymski z drugiej połowy IV wieku n.e., opisując wojnę galijską Cezara Juliana zwanego Apostatą w latach 355—357, wspomina o oddziałach kuszników i machinach oblężniczych. Flawiusz Wegecjusz Renatus, dowódca kawalerii rzymskiej i autor dzieła Epitoma rei militari libri V, nazywa nową broń pociskową po raz pierwszy arcubalista lub manubalista (11,15) i zaznacza, iż dawniej 5 nazywała się ona scorpio 6 i była używana przy oblężeniach miast 7. Prokopiusz z Cezarei, autor historii wojen Belizariusza z Gotami, Persami i Wandalami w latach 530—546 oraz kontynuator Prokopiusza, Agatias z Mimy, również historyk bizantyjski, opisujący dzieje lat 553—560, piszą o używaniu w Rzymie i pod Taginae nad górnym Tybreni przez armię Belizariusza i Narzesa wielkich balist, jak i oddziałów kuszników, przeciwstawiających się gockiej konnicy.
Wędrówki ludów w IV—VI wieku przez swój niszczycielski charakter spowodowały załamanie gospodarcze zachodniej części Imperium Rzymskiego, upadek miast i rzemiosła. W Europie powstała mieszanina różnych ludów i cywilizacji. Ludy barbarzyńskie, które przyczyniły się do upadku Imperium Rzymskiego, przejęły wiele elementów kultury rzymskiej, ale też wiele z tego dorobku zanikło prędzej czy później pod zalewem fali najazdów ze wschodu, północy, a następnie z południa. Do zaginionych zdobyczy techniki, jak się zdaje, należała między innymi kusza.
Po pięciu stuleciach zapomnienia i nieobecności kusza pojawiła się w Europie w wieku XII jako nowa broń. Przywozili ją krzyżowcy pierwszych krucjat jako broń groźną i niechybną, tak groźną, że sobór laterański zabronił w roku 1139 używania jej w walkach pomiędzy chrześcijanami, a zakaz ten powtórzony był następnie przez Innocentego III. Zachodzi pytanie, gdzie rycerze krzyżowi po raz pierwszy spotkali, poznali i od kogo przejęli kuszę.
Jest sprawą interesującą, że Anna Komnena, współczesna przybyciu pierwszych krzyżowców do Bizancjum, pisząc historię panowania swego ojca Aleksego I, cesarza bizantyjskiego, stwierdziła, że rycerze przybyli z Europy uzbrojeni byli w broń, którą nazywali tzagra. Anna Komnena dodaje, że: „... jest to rodzaj łuku, jakiego my nie znaliśmy". August Demmin w swych pracach bronioznawczych zastanawia się, jak to być mogło, że rycerzom krzyżowym jadącym na pierwszą krucjatę broń ta nie była jeszcze znana8. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że księżniczka pisała Alexiadę po śmierci swego ojca cesarza, czyli po roku 1118, i raczej pod koniec swego życia, czyli bliżej roku 1143, mogła wobec tego nie pamiętać dokładnie, czy broń tę widziała w rękach krzyżowców zaraz po ich przybyciu ,z Europy do walki z Saracenami.
Arabowie znali kusze i używali ich raczej przy zdobywaniu lub obronie miast. Już jednak kronikarz francuski Wilhelm z Tyru, arcybiskup tego miasta i kanclerz Królestwa Jerozolimskiego w latach 1171—1183, pisząc o pierwszej krucjacie wzmiankuje o kuszy 9.

Zastanawiające jest, że dwaj współcześni nam historycy arabscy wyrażają w tej sprawie przeciwstawne sobie opinie. Philip K. Hitti pisze10, że wśród wielu innych przedmiotów użycie kuszy na Wschodzie przejęte zostało od krzyżowców. Wiadomo zaś, że krzyżowcy podczas pierwszej wyprawy w swym uzbrojeniu kusz nie posiadali. Mazaheri natomiast twierdzi, że: ,,... w świecie islamu... używano kuszy już w wieku XI, gdy tymczasem Franko wie zastosowali je dopiero w wieku XIII"11. Z powyższych informacji wynikałoby, że Arabowie przejęli kuszę na krótko przed przybyciem pierwszej krucjaty do Azji.
Powstaje pytanie, od kogo Arabowie przejęli kuszę. Wiemy, że była znana i używana w Chinach na przełomie II i I wieku p.n.e. Czy mogła przetrwać w Chinach przez dwanaście wieków, jeśli w Europie pamięć o niej zaginęła?



Europę w tym okresie najechały, splądrowały i zniszczyły plemiona barbarzyńców. Upadły stare państwa i powstały nowe. Upadła cywilizacja świata antycznego. W Chinach natomiast, mimo wielu wojen prowadzonych przez to państwo i wielu zmian, jakim uległo (we wspomnianym okresie, życie toczyło się tradycyjnie, a zdobycze kultury, nauki i techniki przetrwały12.
Okazją do nawiązania kontaktów chińsko — arabskich były podboje Arabów w Azji Środkowej. Arabowie dotarli na początku VIII wieku do granic Chin. Stosunki dyplomatyczne, istniejące (według podania) już za życia proroka Mahometa (początek VII wieku), w VIII wieku były bardzo ożywione. Za czasów II kalifa abbasydzkiego, twórcy potęgi kalifatu, al-Mansura (754—755), do Chin dotarli kupcy arabscy i od tej pory wymiana handlowa odbywała się dzięki wielkiemu „szlakowi jedwabnemu".
W XI wieku rozpoczęły się arabsko-perskie handlowe wyprawy morskie. W Bagdadzie istniał specjalny bazar z towarami chińskimi. Ponadto, już w VIII wieku, za panowania dynastii Tang, w Chinach zaczęli się osiedlać Arabowie, zwani przez Chińczyków Hui-Hui (mahometanie). Dalszym przejawem kontaktów arabsko-chińskich była wymiana zdobyczy naukowych (przyjęcie przez chińskich uczonych arabskich tablic astronomicznych, przez Arabów zaś produkcji papieru z Chin). W corocznych pielgrzymkach do Mekki brali nieraz udział, wśród innych cudzoziemców, również Chińczycy. Można więc przyjąć, że Arabowie przejęli od Chińczyków umiejętność konstruowania kuszy i jej zastosowania. Potwierdzeniem tego jest również fakt, że dochowane do naszych czasów fragmenty wspomnianego wyżej dzieła Filona z Bizancjum Mechanikę syntaxis znane są obecnie jedynie z przekładu arabskiego. Kusznicy po arabsku nazywani są nawakijan 13, przy czym końcówka an oznaczała ludzi posługujących się kuszą 14.
Kusza poznana, oceniona i wypróbowana .na terenie Syrii i Palestyny, zaczęła się szybko rozpowszechniać w Europie. We Francji była już szeroko stosowana za Ludwika VI (1108—1137), a Filip August (1180—1223) zorganizował pierwsze oddziały kuszników pieszych i konnych. W Niemczech, po powrocie Konrada III z drugiej krucjaty, kusza już była niewątpliwie iw użyciu w połowie XII wieku, zaś na przełomie XII i XIII wieku była powszechnie znana. We Włoszech Genueńczycy i Wenecjianie, zapewne wcześniej, postarali się o sprzedawanie tak pokup-nego na rynkach towaru. Z tej możliwości korzystała na pewno Hiszpania.
W Anglii nie entuzjazmowano się kuszą tak jak w Europie 15. Natomiast już w połowie XIII wieku zaczęto używać jej do polowań. Na Węgrzech w XII wieku, lub jeszcze wcześniej, dzięki bliskiemu sąsiedztwu i stosunkom z Marchią Wschodnią cesarstwa rzymskiego narodu niemieckiego, kusza musiała być znana, a w pierwszej ćwierci XIII wieku szeroko rozpowszechniona, po sprowadzeniu przez króla węgierskiego Andrzeja II w 1211 roku Krzyżaków (Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie) w celu obrony południowych granic państwa węgierskiego przed Połowcami. Rozpowszechnieniu kuszy sprzyjał niewątpliwie także powrót z krucjaty rycerzy węgierskich pod wodzą króla Andrzeja II.
Czechy, dzięki polityce Przemysła Ottokara I (1192—1230), podniesione w 1198 roku do rangi królestwa, wysunęły się w XII wieku na czoło księstw Rzeszy. W związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że posiadały w swych wojskach najnowszą naówczas broń (po czesku zwaną kuse).
Polacy na większą skalę nie brali udziału w krucjatach. Mając pogan tuż za swoimi granicami (Słowian Pomorskich, Prusów) nie potrzebowali ich szukać za morzem, by pozyskiwać dla Kościoła nowych wyznawców. Miały miejsce jedynie pojedyncze wyprawy książąt polskich, którzy wraz ze swymi pocztami rycerskimi wyruszali do Palestyny. Według źródeł niemieckich, w drugiej wyprawie w latach 1147—1149 brał udział wraz z rycerstwem niemieckim Władysław II Wygnaniec (zmarły w roku 1159). W roku 1154, jako krzyżowiec, wybrał się wraz z grupą rycerzy do Ziemi Świętej Henryk Sandomierski. Nawiązał tam stosunki z zakonem rycerskim joannitów, których zadaniem od dnia ich powstania w 1113 roku była walka z niewiernymi. Wracając do kraju Henryk sprowadził przedstawicieli tego zakonu i osadził w Zagościu nad Nidą. Podobnie postąpił wielmoża małopolski, Jaksa z Miechowa (zrn. 1176), który wybrawszy się w roku 1162 z pielgrzymką do Jerozolimy, sprowadził stamtąd tak zwanych bożogrobców mających pieczę nad Grobem Świętym i osadził ich, około roku 1163, w Miechowie. W piątej wyprawie krzyżowej (1217—1221) Andrzeja II, króla Węgier, brał udział książę polski (jak się przypuszcza) Władysław Odonic, wygnany w 1217 roku z kraju przez Władysława Laskonogiego. Do tej krucjaty dołączył również, w roku 1219, książę pomorski Kazimierz II.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że każdy z tych książąt jechał do Palestyny z pocztem, rycerzy i że powracali stamtąd z nimi joannici i bożogrobcy, to można przyjąć, że kusza w Polsce pojawić się mogła już na początku XII wieku, a rozpowszechniła się po roku 1226, po sprowadzeniu Krzyżaków przez Konrada Mazowieckiego na ziemię chełmińską. Książę Bolko Świdnicki już w roku 1286 wprowadził oddziały kuszników (wkrótce po Norymberdze i Augsburgu).
W tekstach pisanych do XV wieku, naówczas łacińskich, nazywano kuszę arcubalista. Jak nazywana była w potocznym języku, trudno dziś stwierdzić. W XV wieku przyjęła się prawdopodobnie od czeskich husytów nazwa kusza, jak również rdzennie polska samostrzał, co oddaje obrazowo istotę konstrukcji broni, której nie potrzeba, jak cięciwy łuku, naciągać ręką.
Rozległa genealogia kuszy świadczy o tym, że broń ta musiała się zmieniać w zależności od miejsca i czasu. Każdy z użytkowników dostosowywał ją do swoich potrzeb, wymagań i umiejętności i odpowiednio ją modyfikował i ulepszał. W związku z tym warto, o ile możności, zapoznać się z jej odmianami.
Wszystkie opisy z XIX i XX wieku hellenistycznej gastrafety mają swe pierwotne źródło w tekstach bizantyjskich, a i zapewne w dziele Filona z Bizancjum (230 rok p.n.e.). Gastrafeta jest to ręczna broń miotająca, której wzorem była konstrukcja balisty (prossbalos) lub katapulty (katapelte), lecz stanowiła dalszy rozwój i ulepszenie konstrukcji. Obie wymienione machiny oblężnicze nie miały całkowitego łuku, lecz boczne, umocowane na środkowej podstawie ramiona, na które naciągnięta była cięciwa. Później dopiero, być może Rzymianie, sądząc po nazwie (arcus -łuk), skonstruowali wielką arcubalista. Gastrafeta zaś również nie miała łuku, tylko dwa boczne ramiona układające się w łuk i umocowane środkiem do łoża.
Nazwa jej (po grecku gaster - - brzuch, żołądek) oraz odpowiednia konstrukcja drugiego końca łoża wskazywała na sposób jej używania. Tylny koniec łoża bowiem zaopatrzony był w masywny półkolisty łuk, ramionami skierowany ku tyłowi i opierany o brzuch strzelca. Cięciwę zapewne naciągał on obu rękami, gdyż żadnych innych urządzeń do naciągania rysunki nie wskazują. Była to broń ciężka i prymitywna16.
W spuściźnie po diadochach w Azji Mniejszej Rzymianie przejęli machiny bojowe, a więc i gastrafetą. Jednakże nazwa ta nie występuje u Rzymian. Można przypuszczać jedynie, że w armii rzymskiej używano czegoś w rodzaju kuszy w ciągu pierwszych wieków p.n.e. i następnych. Natomiast nazwa arcubalista, a także manubalista pojawia się w piśmiennictwie rzymskim dopiero od III wieku n.e.
Wegecjusz pisze, że poprzednio bronią ręczną pociskową był scorpio lub scorpius. Jak wyglądała konstrukcja tej broni, czy stanowiła jakiś pośredni typ pomiędzy gastrafetą i arcubalista, trudno stwierdzić. Wyobrażenie kuszy na płaskorzeźbie znajdującej się na kolumnie grobowca w ówczesnej Galii koło Polignac sur Loire oraz druga podobizna znaleziona w rzymskiej willi koło Puy wydają się być tym ogniwem, którego brak. Nie są to już gastrafety ani z nazwy, ani z konstrukcji. Nie mają bowiem na końcu łoża półkolistego oparcia na brzuch, lecz coś w rodzaju profilowanego uchwytu, stanowiącego zapewne przyrząd do naciągania za pomocą nakręcania lub odciągania do tyłu17. Jednak z braku dokładnego rysunku trudno coś obowiązującego na ten temat powiedzieć. Osadzenie cięciwy również nie stanowiło całkowitego łuku, tradycyjnie jak u gastrafety, lecz dwa ramiona przypominające razem łuk i przymocowane do przedniego końca łoża. Na wyobrażeniu z Puy szczególnie dokładnie widać trzpień dolnego ramienia wchodzący w zakończenie łoża. Jest to więc już rodzaj kuszy lżejszy od gastrafety.

Arcubalista nie przedstawiała sobą żadnej konstrukcyjnej zagadki. Była to machina bojowa, posiadająca potężny łuk żelazny, na którym umocowano cięciwę ze ścięgien zwierzęcych. Naciągało się ją przy pomocy kołowrotu zamieszczonego w tylnej części łoża. Machinę taką obsługiwało dwóch ludzi: celowniczy oraz wkładający długie bełty w łożysko i zwalniający spust.
Nazwa arcubalista objaśnia konstrukcję broni, zaś manubalista określa jej ręczne zastosowanie. Manubalista to broń dla jednego człowieka. Jej wielkość, waga i siła potrzebna do naciągnięcia dostosowana była do możliwości strzelca. Ponieważ nazwy arcubalista i manubalista pojawiają się jednocześnie, sądzić można, że manubalista posiadała również żelazny łuk, a nie ramiona, jak typ poprzedni.



Historyk Wschodu, N. I. Konrad, przytacza następujący opis kuszy chińskiej: „Piechota uzbrojona [była] w tak groźny oręż, jakim była chińska kusza. Dla napięcia jej wojownik musiał niekiedy kłaść się na wznak na ziemi i przytrzymując kuszę nogami, z całych sił naciągać twardą cięciwę. Kusze te posiadały kunsztownie sporządzony, a łatwy w użyciu, mechanizm spustowy, który można było w razie potrzeby szybko rozebrać. Konstrukcję tego urządzenia Chińczycy trzymali w ścisłej tajemnicy. Chińskie kusze miały wyjątkowo daleką nośność pocisku i wielką siłę uderzenia (w porównaniu ze strzałą wypuszczaną z łuku). Pociski tych kusz z łatwością przebijały każdy runsztunek lub tarczę i stanowiły groźną broń przy oblężeniu miast" 18.
Z opisu tego wynika, że kusza była dość ciężka, bez specjalnego przyrządu do napinania. Musiał to być jednak typ gastrafety, gdyż trudno sobie wyobrazić, by można było tę kuszę naciągać leżąc i odpychając ramiona kuszy nogami w górę, naciągać cięciwę rękami w dół bez oparcia końca łoża kuszy o piersi lub brzuch. Bez łukowatego zakończenia, jak u gastrafety, lub jakiegoś podobnego, byłoby to niemożliwe. August Demmin podaje opis kuszy chińskiej 19 (bez podania czasu jej używania), jak następuje: „Kusza chińska zaopatrzona w wyciąg, który za pomocą spustu na łożu (kuszy) wysyła 20 strzał jedną po drugiej. Na rysunku wygląda to, jak nałożony pionowo wzdłuż łoża magazynek strzał."

Innym, podobnym przykładem, jest również kusza arabska. Aly Mazaheri, za ówczesnymi źródłami arabskimi, tak pisze: „Było wiele typów tej broni: kusza z pedałem... wyrzucająca naraz pewną liczbę drobnych strzał...; kusza obrotowa, czyli «miotacz orzechów», która wyrzucała grad kul ołowianych albo szklanych, a wreszcie akkar, kusza cięższa i nieruchoma; posługiwano się nią, aby wyrzucać stalowe pociski (bełty), które przebijały najlepsze pancerze, a nawet kamień" 20.
Najbardziej interesująca dla nas to kusza pedałowa, wymieniona po raz pierwszy właśnie przez Arabów. To właśnie arabskie ulepszenie konstrukcji prawdopodobnie przewiezione zostało przez krzyżowców do Europy jako kusza ze strzemieniem, umieszczonym na przednim końcu łoża kuszy tuż przy łuku. Pozwoliło to na naciąganie cięciwy w pozycji stojącej. Wzmiankowana kusza, wyrzucająca naraz pewną liczbę drobnych strzał, wskazywałaby na pochodzenie chińskie.
Ciężka kusza, akkar, to zapewne rodzaj arcubalisty. Kusze wyrzucające kulki, jak można stwierdzić na terenie Europy, nie były przez krzyżowców na razie możliwe do przyjęcia. Pojawiły się one w Europie dopiero po rozpowszechnieniu się broni palnej.


Kusze europejskie XII wieku i całego średniowiecza dzieliły się na lżejsze i cięższe. Pierwsze używane były przede wszystkim przez jazdę, ale nie tylko, drugie stosowano w piechocie.
W ciągu średniowiecza, aż do wynalazku broni palnej, istniało kilka zasadniczych typów konstrukcji kusz różniących się sposobem napinania cięciwy 21:
1. Lekka kusza jazdy, jedna z dawniejszych konstrukcji, naciągana trzymanym w dłoni luźnym hakiem, w oparciu o strzemię.
2. Inny typ lekkiej kuszy jazdy naciągano tak zwaną „kozią nóżką" (d pied de biche), czyli lekkim lewarkiem z prostym drzewcem zaopatrzonym w dwa półkoliste równoległe haki zaczepiane o boczne trzpienie kuszy. Taka kusza nie wymagała oparcia o strzemię, można ją było naciągać trzymając w ręku.
3. Cięższa kusza piechoty, najprostszego typu, naciągana również za pomocą luźnego haka, w oparciu o ziemię, z czasem zaopatrzona w strzemię na przednim końcu łoża kuszy, które przydeptywano stopą.
4. Dalsze ulepszenie, zastosowane we Francji, polegało na umocowaniu haka z przodu na pasie strzelca, na który nakładano cięciwę i naciągano przydeptując kuszę ku ziemi.
5. Następnym udoskonaleniem sposobu naciągania cięciwy było zastosowanie korby umieszczonej na tylnym końcu łoża, która pozwoliła użytkować kuszę już w sposób zmechanizowany.
6. Do napinania cięciwy w kuszach cięższych, stosowanych przy oblężeniach lub obronie miast, zaczęto używać urządzenia blokowego. Urządzenie to, poruszane również korbą, było noszone przez strzelców przy pasie i nakładane w razie potrzeby na tylny koniec łoża. Takich kusz używali kusznicy genueńscy XV wieku.
7. Ostatnim „rasowym" typem kusz, używanych w XVI wieku, były ciężkie niemieckie kusze z lewarem zaopatrzonym w duże ciężkie koło zębate. Lewar ten był noszony również przy pasie strzelca.
W ciągu XVI wieku zaczęto wprowadzać w użycie konstrukcje kombinowane, stanowiące formę pośrednią między kuszą i bronią palną, strzelające kamieniami lub kulami. Były to egzemplarze niewielkie, często zaopatrzone w celowniki i używane w myślistwie. Są to jednak różne odgałęzienia od genealogicznej linii kuszy i nie można ich zaliczać do kusz klasycznych.
Kusza jako broń bojowa była używana do pierwszej ćwierci XVI wieku, kiedy to ostatecznie ustąpiła miejsca broni palnej.



ZOFIA STEFAŃSKA GENEALOGIA KUSZY - Muzealnictwo wojskowe 1985 t4


Przypisy


1 Anna Świderek Hellada królów, Warszawa 1969, s. 78—84.
2 August D e m m i n, Die Kriegswaffen in ihren geschichtlichen Entwicklungen, Leipzig 1893, s. 49.
3 ibid s49
4 Hadrian Daicoviciu Dakowie, Warszawa 1969, s. 140—161.
5 Caius Julius C a e s a r Commenlarii de bello gallico, VII, 25.
6 Nie należy mylić nazwy scorpio z drugą taką samą — oznaczającą średniowieczny bicz bojowy z kilkoma łańcuchami, wzmiankowany przez pisarzy kościelnych i używany przez husytów.
7 August D e m m i n, op. cit., s. 100.
8 Ibidem, s. 49.
9 Ibidem.
10 Philip K. Hitti Dzieje Arabów, Warszawa 1969, s. 558.
11 Aly M a z a h e r i Życie codzienne muzułmanów w średniowieczu (wiek X—XIII), Warszawa 1972, s. 93.
12 Interesujące, że Wietnamczycy używali kusz jeszcze po II wojnie światowej, w początkach ich walki wyzwoleńczej przeciw najeźdźcom europejskim. Zabytek taki znajduje się w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, przekazany przez ambasadę Demokratycznej Republiki Wietnamu w 1957 roku (nr inw. MWP 54548).
13 Aly M a z a h e r i op. cit.
14 Należałoby zbadać, czy nazwa polskiego sposobu strzelania z łuku „nawija" ma coś wspólnego z wyżej przytoczonym terminem arabskim, czy jest to tylko przypadkowe podobieństwo. Andrzej Maksymilian Fredro w Militaria sen Axiomata belli, Lipsk 1757, t. II, pisze: „...sic enim capita priorum ordinum in altum ejaculates imbram sagitarum (Polonis talis eiaculatio dicitur „Navia") facile mittunt in hostem" [w ten sposób, ponad głowami pierwszych szeregów, w górę wyrzucany deszcz strzał (po polsku takie strzelanie nazywa się „Navia") łatwo wyrzucają na nieprzyjaciela]. A. Briickner przytacza wyjaśnienie Jana Alana Bardzińskiego (XVII/XVIII w.): „Strzał prosto nie puszczają, tyle co je nawiasem do góry rzucają". Widać z tego, że XVII wiek byłby okresem zamiany nazwy „navia" na „nawias".
15 Dowodzi tego zwycięstwo łuczników angielskich nad kusznikami germańskimi, pozostającymi na służbie w armii francuskiej, w bitwie pod Grecy 26 VIII 1346 roku.
16 Oktawiusz J u r e w i c z, Lidia Winnic żuk Starożytni Grecy i Rzymianie w życiu prywatnym i państwowym, Warszawa 1968, s. 410.
17 August D e m m i n, op. cit., s. 895—911.
18 Historia powszechna Akademii Nauk ZSRR, Warszawa 1964, t. II.
19 August Demmin, op. cit., s. 102.
20 Aly Mazaheri, op. cit.
21 August D e mm i n, op. cit., s. 895—911.
















 



 

Back to main page