Links

  Literature   Gallery   Technicalia   History   Forum             Home Page

Budowa
Kuszy
  Machiny
Miotajace
  Cranequin   Goat's
foot
  Zamek
do XVw
  Antaba   Typy
Kusz
  Dekoracje
Trawione
  Machiny
Antyczne


Inny z zespołów Dionizjosa wynalazł katapultę. Owa pierwsza katapulta była właściwie wielką kuszą zamontowaną na podstawie. Strzelała pociskami stanowiącymi masywne strzały, o prawie dwumetrowej długości.
W dwa lata później Dionizjos użył swej nowej broni przy oblężeniu miasta Motia, kolonii kartagińskiej na zachodnim krańcu Sycylii. Kiedy wódz kartagiński Himilkon przypłynął z flotą z Afryki na pomoc Motiańczykom, zastał okręty syrakuzańskie wyciągnięte na plażę.
Himilkon zaatakował pierwsze okręty, lecz został powstrzymany gradem pocisków, ponieważ Dionizjos obsadził swe okręty licznymi łucznikami i procarzami. Syrakuzanie zabili wielu wrogów strzelając ostrymi pociskami z ustawionych na lądzie katapult. Właśnie ta broń wywołała wielkie przerażenie, ponieważ była nowym wynalazkiem. W wyniku tego, Himilkon stał się niezdolny do wykonania swych zamierzeń i odpłynął do Libii 1...
Tak się zaczęła historia artylerii. Oczyszczając za pomocą katapult mury ¦ Motii z obrońców i szturmując je taranami i ruchomymi wieżami typu asyryjsko-fenickiego, Dionizjos wdarł się do miasta. Chociaż Motiańczycy bronili się po bohatersku, Grecy w końcu przełamali ich opór i rozpoczęła się rzeź. Dionizjos pohamował jednak swych ludzi, nie dopuszczając do masakry, bynajmniej nie z litości, lecz przez oszczędność. Wolał żywych Motiańczyków sprzedać jako niewolników.
Upłynęło kilkadziesiąt lat, zanim katapulty rozpowszechniły się w całym świecie śródziemnomorskim. Eneasz Taktyk, który około 365 p.n.e. napisał traktat O obronie warowni, zaledwie wspomina o katapultach. W parę lat później ktoś przywiózł do Sparty jako ciekawostkę pocisk katapulty. Kiedy zobaczył go król Archidamos III, zawołał:
Na Heraklesa! Położono kres męstwu człowieka!" 2
W ten sposób Archidamos wyraził pierwszy zanotowany protest przeciwko mechanizacji wojny. Podobne sprzeciwy przechodzą niezauważone po dziś dzień. W 350 p.n.e. w arsenale Aten znajdowały się dwa miotacze pocisków, a w następnym dziesięcioleciu król Macedonii, Filip, stosował je już szeroko.
Wczesne katapulty miały wymyślny mechanizm do naciągania i strzelania. Zamontowana ukośnie na podstawie, drewniana belka miała na górnej powierzchni pokaźnych rozmiarów rowek, zwany syrinksem, czyli korytem. Na przednim, czyli górnym końcu tego łożyska przytwierdzony był łuk.
W korycie znajdowała się mniejsza belka, tak zwana diostra, czyli suwak. Mogła się ona przesuwać w obie strony, miała również rowek na swej górnej powierzchni, a na tylnym końcu metalowy wodzik. Wodzik wyposażony był w mechanizm zapadkowy i hak lub występ do zaczepu cięciwy. Aby wystrzelić, podnoszono przez obrót rączki hak, który zwalniał cięciwę.
Cięciwę napinano, odciągając z powrotem suwak za pomocą kołowrotu umieszczonego przy tylnym końcu łożyska. Po obu stronach koryta znajdowały się brązowe zębatki. Po odwiedzeniu suwaka, dwie zapadki wodzika zahaczały się o ich zęby.
Przed oddaniem strzału suwak znajdował się w pozycji przedniej. Zahaczano cięciwę i napinano łuk za pomocą kołowrotu. Zasięg katapulty zależał od odległości, na którą odwodzono suwak w łożysku. Kiedy uznano, że suwak został odciągnięty na dostateczną odległość, zwalniano kołowrót, a zapadki zahaczały się o zębatkę, uniemożliwiając suwakowi przesuw do przodu.
W żłobku suwaka umieszczano pocisk (można to było zrobić jeszcze przed odwiedzeniem). Strzał następował, kiedy zwolniona z zaczepu cięciwa wyrzucała pocisk. Następnie podciągano suwak do przodu, aby zahaczyć oń cięciwę i przystąpić do ponownego jej naciągnięcia.
W ciągu następnego stulecia katapulty wielokrotnie ulepszano. Zaczęto również budować wielkie katapulty, strzelające kulami kamiennymi lub cegłami ważącymi od 5 do 80 kG. Zaletą pocisków ceglanych było to, że zazwyczaj roztrzaskiwały się przy upadku i nieprzyjaciel nie mógł ich wykorzystać. W pobliżu groty zwanej Uchem Dionizjosa, znajdującej się w Syrakuzach na Sycylii, leży stos kamiennych kul katapultowych o średnicy około 30 cm i ciężarze w przybliżeniu 1 talenta (27 do 32 kG) każda.
Katapulty miotające kamienie, wspomniane po raz pierwszy w związku z oblężeniem Tyru przez Aleksandra (332 p.n.e.), są być może wynalazkiem fenickim. Miotaczy strzał (oksybeloi) używano przeciwko ludziom, miotaczy kamieni (petroboloi albo lithoboloi) przeciwko większym obiektom w rodzaju okrętów lub wież oblężniczych.
Skuteczny zasięg ciężkich miotaczy, strzelających kamieniami o ciężarze 1 talenta, wynosił niecałe 200 m; miotacze strzał mogły razić na znacznie większą odległość. Pewne przekazy świadczą o istnieniu katapult wyrzucających strzały na odległość 550 do 730 m, czyli dwukrotnie dalej niż wynosi skuteczny zasięg najsilniejszego łuku. Donośność katapult, budowanych współcześnie w oparciu o starożytne wzory, nie przekraczała 460 m, co mogło być spowodowane brakiem doświadczenia konstruktorów.
Innym wynalazkiem była kusza, czyli mały, przenośny, ręczny miotacz strzał. Pierwsza kusza nazywała się gastrafetes („wybrzuszona") z powodu wygiętej poprzeczki na jej grubszym końcu, którą strzelec przyciskał do klatki piersiowej. Zwano ją również ręczną katapultą i skorpionem. Chociaż kusza była dobrze znana od IV w. p.n.e., w czasach klasycznych nigdy nie osiągnęła takiej popularności, jaką zyskała w Europie średniowiecznej. Jedyny szczegółowy opis kuszy starożytnej, jaki posiadamy, pochodzi od Herona z Aleksandrii (I w. n.e.) i dotyczy urządzenia raczej ..nieporęcznego, wyposażonego w rogowy łuk i skomplikowany mechanizm odwodzący większych katapult.
Nie wiemy prawie nic o wynalazcach tych miotaczy poza tym, że jednym z pierwszych budowniczych katapult był filozof pita-gorejczyk Zopyros z Tarentu, którego działalność przypada na początek IV w. p.n.e.
Dalsze udoskonalenie katapult nastąpiło przy końcu IV w. p.n.e. Demetrios Oblężca, jeden z wodzów walczących o resztki imperium Aleksandra, zainstalował na okrętach lekkie miotacze wyrzucające strzały długości około 70 cm.
Innym udoskonaleniem była zmiana źródła napędu katapulty. Zamiast łuku z drewna czy innego sprężystego materiału zaczęto wykorzystywać skręcane wiązki strun. Były to przeważnie liny splatane z włosia, przewlekane (za pomocą wielkiej żelaznej igły) poprzez masywną obudowę łożyska, tak że tworzyły z obu jego stron grube motki. Miejsce łuku zajęła para sztywnych ramion miotających, przechodzących przez motki.
Na motki używano włosia końskiego lub włosów ludzkich, które kupowano od ubogich kobiet. Niewiasty obleganych miast często ofiarowywały swe włosy na cele obronne.
Katapulty wykorzystujące energię skręconych lin okazały się skuteczniejsze od katapult opartych na sprężystości łuku. Mogły one miotać cięższe pociski i miały większy zasięg niż katapulty łukowe tych samych rozmiarów, toteż na ogół je wyparły.
Nowe katapulty były jednak bardziej skomplikowane i trudniejsze w obsłudze. Po dłuższym użyciu np. albo pod wpływem wilgotnej pogody motki mogły się rozluźniać. Musiano więc wyposażyć katapulty w dodatkowe urządzenie, pozwalające w razie potrzeby na napięcie rozluźnionych lin. W związku z tym nadal stosowano również katapulty łukowe, jak to wynika z późniejszych przekazów.
Opisując owe machiny starożytni używali terminów katapeltes (lub catapulta) i bal(l)ista. Wyrazy te oznaczają po prostu „miotacz", czyli broń wyrzucającą pociski. Chociaż niektórzy autorzy, zarówno starożytni, jak i nowocześni, próbowali przypisać każdy z tych terminów określonemu typowi katapult, żaden z nich nie uczynił tego w sposób konsekwentny.
Sztuka oblegania miast poczyniła w ciągu IV w. p.n.e. szybkie postępy. Miasta, otoczone dawniej murami z kamienia, cegły i drewna, musiały teraz wznosić masywne fortyfikacje z kamienia, zdolne do oparcia się nowym machinom oblężniczym, i kopać na ich przedpolu głębokie fosy, utrzymujące te machiny w bezpiecznej odległości. Królowi Macedonii Filipowi II towarzyszył podczas wypraw wojennych zespół specjalistów od prac oblężniczych, dowodzony przez Tesalczyka Polyidosa.
Uczniowie Polyidosa, Diades i Charias, piastowali później te same stanowiska w armii syna Filipa, Aleksandra Wielkiego. Diades napisał pierwszą znaną nam książkę o maszynach oblężniczych oraz wynalazł urządzenie zwane „krukiem" (koraks). Był to pomost opuszczany z wierzchołka wieży oblężniczej na mur twierdzy nieprzyjacielskiej.
Najbardziej efektowny pokaz kunsztu oblężniczego w starożytności miał miejsce w 305 p.n.e., w 18 lat po śmierci Aleksandra Wielkiego. Aleksander pozostawił, na nieszczęście dla swego imperium, dwie wdowy i zgraję zachłannych generałów macedońskich. Najpierw jedna z wdów zgładziła drugą, a następnie generałowie wymordowali wszystkich krewnych Aleksandra.
Generałowie ci, zwani diadochami, czyli następcami, pozagarniali władzę nad różnymi częściami imperium.. Przez przeszło dwa stulecia następcy i ich potomkowie zwalczali się wzajemnie. Żaden z nich nie był dostatecznie silny, aby objąć w posiadanie całe imperium, żaden jednak nie chciał z tego zrezygnować.
W 305 p.n.e. jeden z tych wodzów, Demetrios o przydomku Poliorketes („zdobywca miast"), zaatakował wyspę Rodos, ponieważ Rodyjczycy odrzucili propozycję wspólnej napaści na Egipt, złożoną im przez Demetriosa i jego ojca, gwałtownego i przebiegłego Antygona Jednookiego. W owym okresie Egiptem rządził inny generał imieniem Ptolemajos albo Ptolemeusz.
Demetrios wylądował na wyspie Rodos z czterdziestoma tysiącami żołnierzy i bandą piratów, którzy przyłączyli się do niego w nadziei łupu. Założył warowny obóz i zaatakował od strony morza miasto Rodos, położone na północnym krańcu wyspy. Przeprowadzając ten szturm użył czterech pływających machin oblężniczych. Podstawą każdej z nich były dwa połączone ze sobą kadłuby galer. Dwie machiny miały czteropiętrowe wieże, dwie pozostałe wyposażone były w katapulty. Katapulty zainstalowano również na pewnej liczbie mniejszych galer.
Niespodziewanym nocnym atakiem Demetrios opanował główny falochron osłaniający port. Tutaj szef jego artylerii Apollonios ustawił potężne katapulty, miotające trzytalentowe (około 82-kilogramowe) pociski. Demetrios próbował następnie sforsować umocnienia portu dokonując desantu, popartego ciężkim bombardowaniem.
Mimo wielkiej przewagi liczebnej oblegających Rodyjczycy walczyli zaciekle i odpierali każdy atak. Okręty rodyjskie przedarły się przez zaporę z naostrzonych pali, którą Demetrios zabezpieczył swe pływające maszyny, i zatopiły dwie z nich. Demetrios zbudował superwieżę na połączonych kadłubach sześciu galer, ale sztorm przewrócił ją podczas holowania, a Rodyjczycy wykorzystali burzę dla odzyskania falochronu.
Wówczas Demetrios przypuścił szturm od strony lądu. Zbudował osiem żółwi, czyli szop na kołach, aby podtoczyć je w pobliże fortyfikacji miejskich dla osłony saperów zasypujących fosę i drążących podkop pod murem. Skonstruował ponadto dwa olbrzymie żółwie, z których każdy wyposażony był w taran długości ponad 50 m i obsługiwany przez tysiąc ludzi.
Największą machiną wojenną Dernetriosa była kolosalna ruchoma wieża oblężnicza, skonstruowana przez inżyniera Epima-chosa. Istnieją rozbieżne relacje odnośnie jej rozmiarów, wydaje się jednak, że miała 30 do 45 m wysokości, a długość boku jej kwadratowej podstawy wynosiła 15 do 23 m. Wieża posiadała dziewięć pięter wyposażonych w strzelnice dla katapult, z osłonami ze skórzanych poduszek wypchanych wełną, podnoszonymi od wewnątrz. Znajdowały się w niej dwa układy drabin — jeden dla ruchu w górę, drugi dla ruchu w dół. Na każdej kondygnacji stał przeciwpożarowy zbiornik z wodą i wiadrami. Całość toczyła się na ośmiu potężnych samonastawnych kołach z żelaznymi obręczami, pchana przez 3400 najsilniejszych żołnierzy Deme-triosa.
Demetrios posunął naprzód swe machiny i przypuścił szturm, ale Rodyjczycy skutecznie odparli wszystkie próby opanowania murów, podejmowane przez jego ludzi. Następnie oblężeni skoncentrowali wszystkie swe katapulty na jednym odcinku muru i wielka wieża, zasypana niespodziewanie gradem pocisków zapalających, stanęła w płomieniach.
Podczas gdy Demetrios wycofywał swe machiny poza zasięg katapult rodyjskich, naprawiał je i przysposabiał do nowego szturmu, oblężeni przygotowywali nowy podstęp.
Przed rozpoczęciem wojny miejskim architektem Rodos był Diognetos. W tym czasie przybył na wyspę pewien Fenicjanin, Kallias z Aradu, który zaczął opowiadać o wynalezionej przez siebie cudownej machinie do obrony miast. Miał to być dźwig obrotowy, chwytający nieprzyjacielskie maszyny oblężnicze, unoszący je z ziemi i porywający w obręb murów miejskich. Zachwyceni tym pomysłem Rodyjczycy usunęli ze stanowiska Dio-gneta i przyjęli na jego miejsce Kalliasa.
Kiedy więc 180-tonowy potwór Demetriosa zbliżał się do miasta, Rodyjczycy nalegali, aby Kallias zastosował swój dźwig obrotowy. Kallias musiał się przyznać, że tego nie potrafi. Wówczas Rodyjczycy pozbawili go stanowiska i zaczęli błagać Dio-gneta, aby objął je ponownie. Ten po dłuższych namowach zgodził się ratować miasto pod warunkiem, że otrzyma wieżę na własność, jeżeli uda mu się ją zdobyć.
Według jednej z relacji, Diognetos zmobilizował Rodyjczyków, aby wyszli nocą za mur i nanieśli do odcinka fosy, na który nakierowana była wieża, jak największą ilość wody, mułu i nieczystości ściekowych. W wyniku tego przedpole muru stało się w tym miejscu trzęsawiskiem, w którym ugrzęzła sunąca na miasto wieża. Inna wersja podaje, że Diognetos przekopał tunele na przedpolu muru. Kiedy hulajgród nadjechał na miejsce, pod którym wydrążono tunel, ziemia zapadła się wraz z kołami machiny. Demetrios przypuścił jeszcze kilka szturmów, nie miały one jednak odpowiedniego wsparcia artyleryjskiego i zostały odparte.
W końcu, po trwającym przeszło rok oblężeniu Demetrios podpisał porozumienie z Rodyjczykami i odpłynął z wyspy ku innym bitwom. Oblegając Teby, zbudował wieżę tak ciężką, że przesunięcie jej na odległość 400 m trwało dwa miesiące.
Diognetos zabrał zdobyty hulajgród do miasta, ustawił go na jednym z placów publicznych i opatrzył napisem:
DIOGNETOS OFIAROWAŁ LUDOWI TEN DAR POCHODZĄCY ZE ZDOBYCZY WOJENNEJ
Rodyjczycy sprzedali drewno, brąz i żelazo z pozostawionych przez Demetriosa machin wojennych, a za uzyskane w ten sposób pieniądze wznieśli Kolosa Rodyjskiego, 30-metrowy posąg boga słońca — Heliosa, patrona Rodos, któremu, jak sądzili, zawdzięczali ocalenie.
W kilkaset lat później pojawił się nowy typ miotacza kamieni. Miał on pojedyncze ramię, które przy strzale zataczało łuk do pozycji pionowej, uderzając w poduszkę zderzaka. Na końcu ramienia znajdowała się „łyżka", w której umieszczano kamienną kulę. Źródłem napędu tej maszyny była sprężystość skręconych wiąziek strun. Miotacz ten nazywano onager (łacińska nazwa dzikiego osła azjatyckiego), ponieważ według legendy zwierzę to miało zwyczaj wierzgania do tyłu w taki sposób, alby zasypywać kamieniami swych prześladowców. Nie wiemy dokładnie, kiedy i gdzie mechaniczny onager wszedł w użycie, stało się to jednak w pierwszych trzech stuleciach naszej ery. Zastąpił on szybko ciężki dwuramienny miotacz kamieni.
W czasach imperium rzymskiego stosowano jako artylerię polową również lekkie katapulty na kołach. Były one mało skuteczne, jako zbyt ciężkie i nieporęczne w stosunku do swej siły ognia. Ruchome katapulty tego typu wypróbował już w 207 p.n.e. wódz spartański Machanidas. W bitwie pod Mantineją Spartanie zostali jednak pokonani przez Związek Achajski, a Machanidas zginął, zanim jego katapulty zdążyły otworzyć ogień.
Starożytne armie zazwyczaj nie woziły ze sobą ciężkich kata-pult, które opóźniałyby zbytnio ich pochód. Zamiast tego arty-lerzyści zabierali motki, „łyżki" oraz wszystkie niezbędne metalowe części miotaczy. Przystępując do oblężenia, ścinano drzewa i na miejscu konstruowano machiny.
Z upadkiem zachodniego cesarstwa rzymskiego w V w.n.e. zniknęła z widowni dziejów dwuramienna katapulta, wykorzystująca energię skręconych strun. Ogólny upadek ówczesnej inżynierii europejskiej sprawił być może, że budowa tak skompli- kowanych maszyn stała się niepraktyczna. Łukowy miotacz strzał był jednak nadal używany w średniowieczu. Stosowano go podczas oblężenia Rzymu przez Gotów w 537 i Paryża przez Normanów w 886.
Jeszcze po pojawieniu się w epoce odrodzenia pierwszych drukowanych traktatów o artylerii, kiedy armaty prochowe uczyniły z katapult broń przestarzałą, tacy inżynierowie jak Leonardo da Vinci czy Agostino Ramelli (XVI w.) nadal opisywali w swych książkach miotacze typu wielkiej kuszy. Na jednym ze szkiców Ramelliego widzimy złożoną katapultę oblężniczą wyposażoną w sześć łuków. W latach trzydziestych XVI w. Biringuccio pisał, że bomby eksplodujące „można rzucać albo za pomocą balist, jak to zwykli byli czynić i starożytni, albo za pomocą armat, jak to czynimy dzisiaj". W ujęciu Biringuccia „starożytnymi" byli inżynierowie żyjący nieco ponad 100 lat przed jego czasami 3.
Chociaż na Zachodzie znikła katapulta dwuramienna, przetrwała tam kusza. Zwykłą kuszę myśliwską przedstawiono w Galii na dwóch pomnikach z czasów cesarstwa rzymskiego, a Wilhelma Zdobywcę w bitwie pod Hastings wspierał oddział kuszników. Natomiast na Wschodzie kusza zupełnie wyszła z użycia. Wspomina o niej co prawda pewien autor bizantyjski z X w., kiedy jednak w XI w. krzyżowcy przynieśli kuszę do Konstantynopola, Bizantyjczycy uznali ją za nową broń.
Onager również doczekał epoki feudalnej. Nazywano , go wówczas mangon lub mangonel, od greckiego manganon („urządzenie" albo „mechanizm"). Onager zadecydował o losach przynajmniej jednej bitwy. Podczas krucjaty przeciw Ałbigensom w 1218 Simon de Montfort oblegał Tuluzę. Kiedy pewnego dnia objeżdżał konno mury miasta, strzeliły do niego obsługujące mangonel kobiety. Kamień roztrzaskał mu głowę jak skorupkę jajka i zakończył oblężenie.
Z kolei onager ustąpił miejsca trebuszowi, czyli katapulcie z przeciwwagą, o której pierwsza wzmianka pochodzi z Hiszpanii (początek XII w.). Trebusz miał obracające się na czopie ramię miotające, na którego dłuższym końcu znajdowała się proca,
na krótszym przeciwwaga. Przewaga tej katapulty nad miotaczami wykorzystującymi energię sprężystą strun polegała na tym, że wilgotna pogoda nie wpływała na jej skuteczność. Zasięg regulowano niekiedy zmieniając ciężar przeciwwagi albo jej odległość od punktu obrotu ramienia. Czasem przeciwwadze pomagał oddział żołnierzy, ciągnąc za sznury przywiązane do krótszego końca ramienia miotającego. W bardzo prymitywnych ka-tapultach stosowano wyłącznie siłę ludzką.
Chińczycy wynaleźli katapultę innego rodzaju — tak zwane pau. Użyte w.1004, a sądząc ze wzmianek w literaturze znane już na kilka wieków przedtem, pau miało pojedyncze ramię miotające obracające się na czopie. Na dłuższym ramieniu znajdowała się proca, a za sznury przywiązane do drugiego, znacznie krótszego, ciągnął zespół składający się ze stu lub więcej ludzi. (Typowo chiński sposób rozwiązania problemu inżynierskiego za pomocą mięśni setki kulisów!)
Pau dotarło do Hiszpanii w początkach XII w. (jaką drogą — nie wiadomo) i wkrótce rozpowszechniło się w Europie. Zastąpiło katapulty wykorzystujące energię sprężystą strun, ponieważ na jego skuteczność nie miała wpływu pogoda. Nie dysponując tłumami kulisów, inżynierowie europejscy wkrótce zastąpili siłę ludzkich mięśni ciężarem umieszczonym na krótszym końcu ramienia miotającego.
W niedługi czas potem, Europejczycy przywieźli do Chin kata-pultę z przeciwwagą, zwaną trebuszem albo „stołkiem czarownic''. Kiedy Włosi, bracia Polo, przybyli po raz pierwszy na dwór Kubilaj Chana w latach sześćdziesiątych XIII w., zachwycili mongolskiego władcę budując mu katapulty znacznie większe od miotaczy stosowanych przez Mongołów. Katapult tych, wyrzucających kamienie o ciężarze przeszło 130 kG, użył Kubilaj Chan do zdobycia miasta Sjang-jang. Jeden z takich pocisków rozwalił dom, wzniecił w mieście pożar i spowodował kapitulację. Jedna z figur w chińskich szachach do dziś nazywa się „katapultą". Królowie Kambodży, którzy zbudowali Angkor, instalowali niewielkie katapulty na grzbietach słoni. drugiej jednak strony, Chiny znały już kuszę, zanim wyna-eziono ją na Zachodzie. Wspomina o niej piszący w początkach
V w. p.n.e. wódz chiński Sun Wu 4. A kiedy w 35 p.n.e. generał Czen Tang pokonał i zabił groźnego króla Hunów imieniem Dżidżi 5, armia chińska używała kusz. Kusza jest więc niewątpliwie przykładem urządzenia wynalezionego niezależnie w bardzo odległych od siebie krajach.


1 Diodor Sycylijczyk: Biblioteka, XIV, 1, 4. 132
2 Plutarch: Powiedzenia królów i wodzów (Archidamos syn Agesilaosa); Eneasz Taktyk, XXXII, 8.
3 Agostino Ramelli: Le Diverse et Artificiose Machinę, Paryż 1588, str. 322—332; Vannoccio Biringuccio: Pirotecnica, str. 437; Leonardo da Vinci: notatki (w wielu miejscach).
4 Inaczej Sun-cy („Filozof Sun").
5 Albo Czi-czi.

 

Back to main page